Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Albania - praktyczne informacje

Dojazd od strony Czarnogóry:

1. Przejście graniczne Hani i Hotit (północna strona jeziora Szkoderskieg) - dojazd od Podgoricy, droga wąska, ale asfaltowa i stuprocentowo przejezdna. Na przejściu granicznym zero kolejki. Formalności ograniczają się do sprawdzenia paszportów i wypisania kwitu odprawy celnej na samochód, na podstawie którego przy wyjeździe naliczany jest podatek drogowy (1 euro za dzień) i opłata administracyjna (1 euro). Trwa to może z 10 minut i można jechać. Droga do Shkoder przyzwoita, asfaltowa, prędkość ok. 80 km/h, chociaż na przedmieściach jest kawałek wymagający jazdy z prędkością bliską zeru.

2. Przejście graniczne Muriqan (na wybrzeżu) - dojazd od strony Ulcinja, droga też asfaltowa i też wąska. Wygląda na to, że to właśnie tędy przechodzi większość ruchu turystycznego, my czekaliśmy około 2 godzin na przejazd, i od strony Czarnogóry też stała spora kolejka. Trzeba być przygotowanym na licznych lokalsów wcinających się bez kolejki - nikt nie reaguje. Na przejściu po stronie albańskiej jest restauracja.

Droga Shkoder - Tirana: Normalna, "europejska", równa i szeroka asfaltowa droga, dziury i zwężenia pojawiają się przy wjeździe do Tirany. Można skręcić na Durres, ta droga jest w remoncie/budowie, ale w większości jest szeroka i równa, a potem wjeżdża się na dwupasmówkę z Durres do Tirany, która jest normalną, przyzwoitą, asfaltową dwupasmówką, lepszą od gierkówki. Stoi dużo policji, więc lepiej nie przesadzać. Wystarczy, że Albańczycy przesadzają z wyprzedzaniem :)

Wjazd do Tirany: Jadąc dwupasmówką z Durres wjeżdża się prosto do centrum miasta na plac Skanderberga, trzeba tylko pokonać dwa upierdliwe ronda, na których trzeba mieć oczy wokół głowy.

Ruch uliczny i orientacja w Tiranie: Zalecana maksymalna ostrożność, łamane są wszystkie zasady, ale ruch odbywa się raczej powoli i ciężko sobie albo innym zrobić krzywdę. Klaksony w powszechnym i częstym użyciu. Zero drogowskazów czy widocznych nazw ulic, ale orientacja jest o tyle łatwa, że bulwar idzie przez miasto z północy (dworzec kolejowy) na południe (uniwersytet) przez plac Skanderberga, a z kolei z zachodu na wschód ciągnie się dwupasmowa aleja z rzeczką czy ściekiem na środku. Obie te osie przecinają się przy piramidzie i fontannach.

Noclegi: przy bulwarze i w jego okolicach mieści się sporo hoteli i hotelików. My spaliśmy w Hotelu Republika, przy samym bulwarze. Cena: 20 euro za dwuosobowy pokój z łazienką na korytarzu lub 30 euro za dwójkę z łazienką, TV i klimą. Gospodarze bardzo mili. Obok jest kilka kafejek i stoisk z szybkim żarciem.

Gastronomia: w Tiranie jest mnóstwo kawiarń, ale restauracji nie widać zbyt wiele. Ceny: kawa, cola, soki, woda itp. ok. 1 euro, duże piwo 2-3 euro. Najdrożej było w kawiarni na szczycie Sky Tower i w "klubowej" uliczce mieszczącej się 100 metrów na południe od wejścia do SkyTower - 4 euro za małą butelkę piwa. Jedzenie w restauracjach od ok. 3 euro w górę. Dużo taniej można się pożywić w ulicznych fast-foodach, smaczne lokalne "paszteciki" z farszem kosztują ok. 30 lek.

Pieniądze: waluta - lek (1 EUR = 122 ALL). Przy bulwarze jest sporo działających bankomatów. Miałem raz problem z wypłatą z karty Maestro, ale Mastercard zadziałał normalnie. Są też jakieś kantory, a na placu Skanderberga i w jego okolicach stoi sporo cinkciarzy. Nie korzystaliśmy z ich usług.

Łączność: Sieć komórkowa działa, kafejek internetowych nie ma zbyt dużo, ale są. Polecam kafejkę w budynku naprzeciwko dworca kolejowego, na północnym końcu bulwaru po wschodniej stronie.

Elektryczność: jak w Polsce.

Porozumiewanie się: angielski czasem działa, ale dużo bardziej włoski albo niemiecki.

Bezpieczeństwo: nie zanotowaliśmy żadnych niepokojących incydentów, samochód stał zaparkowany przez 2 dni na ulicy przed hotelem i nic mu się nie stało.

Przewodniki: korzystaliśmy z polskojęzycznego przewodnika autorstwa Węgra o nazwisku Tibor Dienes, i o ile dostarczył nam podstawowych informacji, to do standardu Lonely Planet mu jednak daleko. Ale się przydaje. Jest do kupienia w księgarniach i w necie.

wtorek, 19 września 2006, lachmani

Polecane wpisy

  • Red Bull Air Race - filmy

    Dwa filmy z zawodów lotniczych w Budapeszcie, 20 sierpnia bieżącego roku. Impreza bardzo udana, jeśli nie liczyć potężnej burzy podczas pokazów sztucznych ogni

  • Chaos uliczny w Tiranie :)

    Film z bocznej ulicy w Tiranie, zupełnie innej od tych szerokich i równych bulwarów... Trzeci Świat w Europie. Pod koniec filmu hicior - uliczny sklep ze spodni

  • Budapeszt i Belgrad - galeria numero dos

    Kolejna galeria, niektóre zdjęcia mogą się powtarzać, ale co mi tam...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...