|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie leży Dakar? Już niedługo w Hollywood.Przeczytałem ostatnio na Tierra Latina, że Dakar leży w Ameryce Południowej. Dokładnie gdzieś w Argentynie albo Chile. A właściwie to jeszcze nie leży, ale za rok poleży. Zgłębiłem temat, i okazuje się, że to nie do końca prawda. W tym roku na przykład Dakar zdąży jeszcze poleżeć gdzieś nad Balatonem i w Transylwanii. Ale za rok definitywnie przenosi się do Ameryki Południowej. A dlaczego? Bo w Senegalu jest Dakarowi zbyt niebezpiecznie. Przemyślałem to sobie i stwierdzam, że to jednak słuszna decyzja. Kilka dni przed rozpoczęciem tegorocznego Rajdu Dakar kilku łachmytów, twierdzących, że natchnął ich Allah, zamordowało czwórkę francuskich turystów, po czym organizatorzy rajdu otrzymali informacje, że uczestnicy tegoż rajdu mogą być następnym celem. Co zrobili organizatorzy? Podkulili ogonki pod trzęsące się ze strachu tyłki i odwołali rajd. No ale mieli rację. Uczestnicy rajdu są narażeni na wystarczającą ilość niebezpieczeństw - mogą wydzwonić w jakąś przeszkodę, zgubić się na pustyni (chociaż w czasach powszechnego GPSu to coraz rzadsze przypadki), mogą się po prostu przewrócić (co w przypadku motocyklistów miewa tragiczne skutki) - więc nie można ich jeszcze wystawiać na cel fanatykom z bombami. Rajd odwołano, ale długoterminowe rozwiązanie pojawiło się wyjątkowo szybko. Wystarczy przenieść Dakar do Ameryki Południowej. Tyle, że tam też jest cholernie niebezpiecznie. Może nie ma tam łachudr z Allahem w pustych głowach, ale za to jest masa zwykłych bandytów. Na pewno ktoś napadnie jakąś rajdową ekipę, i za rok trzeba się będzie znowu zastanawiać, co z tym cholernym Dakarem zrobić. Tu się pojawia problem. Kiedy myślę "bezpieczeństwo", mówię "Szwajcaria". Ale Dakaru do Szwajcarii nie da się przenieść, bo Szwajcarzy są wyjątkowo ekologiczni i nie pozwolą żeby im masa terenowych rajdówek pod nosem kopciła. No a poza tym w Szwajcarii raczej nie ma pustyń. Masa pustyń jest za to w Azji, np. w Chinach, ale Chiny są teraz na świeczniku ze względu na swoją skurwysyńską postawę w sprawie Darfuru. Rosja odpada. Pakistany czy inne Afganistany odpadają, bo łachmyty od Allaha są tam u siebie w domu i na pewno by coś zmajstrowały. W Australii też są pustynie (właściwie jedna wielka pustynia), ale to trochę daleko (chociaż niewiele dalej niż Argentyna czy Chile). Jest tylko jedno rozwiązanie, i organizatorzy Dakaru już na pewno na to wpadli. Trzeba przenieść Dakar do US of A. Najlepiej w okolice Hollywood. Pustyń jest tam parę w pobliżu, na przykład taka Dolina Śmierci. Ekipy telewizyjne i filmowe będą miały blisko, właściwie to będą mogły codziennie rano z domu dojeżdżać na rajd. Kierowcy też mogą w hotelach nocować, a na co bardziej niebezpiecznych odcinkach mogą ich zastępować dublerzy. Jak to w Hollywood. Można nawet specjalną pustynię zbudować w jakimś hollywoodzkim studio. Można będzie zrobić specjalną klasę dla celebrities, i wtedy Paris Hilton będzie się ścigać z Tokio Burdel, Tomasz Kraśko będzie pilotować Piotra Kammela, a słynna globtroterka Anna Mucha będzie to relacjonować na zmianę z Magdą Mołek. Jeden z odcinków można by nawet zrobić na plaży między budkami Baywatch, Dawid Bajzelsztof będzie machał flagą na starcie, a Pamela Anderson (a może i Doda) świecić biustem na mecie. Wszystko razem pod hasłem "The 2010 Amazing Dakar Hollywood Rally Race, sponsored by Coca-Cola". Jeśli do tego dojdzie, to ja chętnie wystartuję w castingu na dublera, na przykład dla takiego Ari Vatanena albo nawet dla naszego Hołka. Chociaż nie. Mam nadzieję, że takiego upadku to ja nie dożyję. Popatrzmy, jak to kiedyś wyglądało. Niestety, to już raczej nie wróci, skoro z roku na rok mamy coraz mniej ludzi z cojones. Czyli z prawdziwymi jajami. piątek, 15 lutego 2008, lachmani
TrackBack
Dakar zostaje w Latynoameryce
z Podróż na Południe
To już oficjalne 8211 Dakar nie wróci w przyszłym roku na swoje afrykańskie miejsce. Dakar pozostanie przez przynajmniej jeszcze rok w Ameryce Południowej . A dokładniej w Argentynie i Chile. Mowa oczywiście o najsłynniejszym rajdzie świata , ... » Wysłany 2009/02/25 05:24:31
Komentarze
patrisz
2008/02/15 21:42:50
Na polskie drogi ich ;]
Gość: , apn-77-112-108-248.gprs.plus.pl
2008/02/15 23:08:26
nie nabijaj się z hołeckiego
a kto przyznal mu rispekt po przejedzie Karową? 2008/02/15 23:13:14
Ależ ja się z niego nie nabijam. Chociaż na Karowej respekt był nie do końca uzasadniony, bo dał ciała z tą beczką na dole. No ale tego nie mogliśmy widzieć :(
Gość: , apn-77-113-104-17.gprs.plus.pl
2008/02/17 01:06:11
anyway gratuluje blogaskowi wyprzedzenia w klasyfikacji niuni reklamującej się na naszej-klasie :)
2008/02/17 14:51:44
Nie mów hop, jeszcze parę dni do końca zostało, a konkurencja się podejrzanie mobilizuje :) Więc dzwoń do chłopaków z 305, niech ślą głosy ;)))
Gość: , apn-77-115-79-53.gprs.plus.pl
2008/02/17 23:26:49
Spoko spoko. WC dostał światową nagrodę za program podróżniczy. Tobie niewiele jeszcze potrzeba - wystarczy kilka miesięcy w roku spędzić w dżungli z kolegami Indianami :)
2008/02/22 23:14:31
@ lachmani: "Kiedy myślę "bezpieczeństwo", mówię "Szwajcaria"." A wiesz gdzie jeden jedyny raz zosttalem napadniety nozem, tak ze znalazlem sie na nocnym dyzurze? Nie w Sudanie, nie na Sri Lance, nie w So Paulo, nawet nie w tym cholernym Caracas. Tylko wlasnie w Genewie... :) Wiec, trzeba uwazac ze stereotypami... :)
Co do Dakaru w Argentynie i Chile... Mozna dlugo dyskutowac nad tym czy slusznie w tym roku wyscig anulowanio, i czy madre jest przenoszenie go do Ameryki Poludniowej. Ale co do "cojones"... Cojones kierowcow, nie organizatorow. Jestem przekonany, ze chilijsko-argentynski Dakar bedzie nie mniej (a moze nawet i wiecej) spektakularny i trudny od tego afrykanskiego. |
|