Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Samolociki i fajerwerki nad rzeczką

Co ja chciałem... Aha, samolociki nad rzeczką. No polatały, owszem. Pierwszego dnia, czyli podczas tak zwanego qualifying, kierownikowi wycieczki coś się po.y.ebało i samolocików nie pooglądaliśmy. Za to poszwendaliśmy się po Wzgórzu Zamkowym, które zapewne nosi jakąś dumną nazwę w języku węgierskim, ale ze względu na fakt, że jest on dla mnie całkowicie niezrozumiały, nazwy tej nie przyswoiłem ani na chwilę.

Na Wzgórzu masa ludzi i ładne widoczki na rzekę i położony po przeciwnej stronie Pest (a może Peszt?). Odwiedziliśmy też podobno największe w Europie Środkowej centrum handlowe o nazwie Westend, i byliśmy nieco zdegustowani. Złote Qtarasy są zdecydowanie przyjemniejszą poczekalnią dworcową (bo Westend też koło dworca leży, chociaż wcale nie na zachodnim, tylko wschodnim modrego Dunaju brzegu). Wieczorem spożyliśmy piwko nad cudownie oświetlonym (także przez księżyc) Dunajem i powłócząc nogami odczołgaliśmy się do hotelu.

W dniu zawodów, wraz z jakimś milionem ludzi, ustawiliśmy się na naddunajskim bulwarze celem obejrzenia latających szybko i nisko samolocików. Tym razem nie latały pod mostem, bo poziom wody w modrym Dunaju był za wysoki. Więc latały nad mostem, ale za to bardzo nisko. Niektórzy twierdzą, że samolociki są nudne, bo wszystkie latają tak samo. Nawet jeśli to prawda, to samolociki latają z prędkościami dochodzącymi do 370 km/h i przeciążeniami po 11g (nie, nie gramów). Więc jest to wyjątkowo efektowne latanie. Ale fakt, jeszcze bardziej efektowne były loty helikopterem. Do tej pory myślałem, że wykonanie pełnej pętli śmigłowcem jest niewykonalne, ale na własne oczy zobaczyłem i uwierzyłem. Wy też możecie uwierzyć.

A i tak najfajniejsze były sztuczne ognie z okazji Dnia Stefana. To węgierskie święto narodowe, nie wiem kim był Stefan i czym się dla Węgier zasłużył, ale wiem, że co roku 20 sierpnia jest pokaz sztucznych ogni. Dwa lata temu Węgrzy się nauczyli, że organizowanie pokazu sztucznych ogni dla miliona ludzi podczas burzy nie jest najlepszym pomysłem, zginęło kilka osób, a kilkaset zostało rannych, więc teraz przed pokazem przez głośniki nadawana jest prognoza pogody. Także po angielsku. Ale tym razem pogoda była jak drut, a sztuczne ognie nad Dunajem błyskały przez dobre pół godziny.

Po Budapeszcie przyszła kolej na sprawdzenie, czy są jeszcze jakieś miejsca na adriatyckich plażach. Miejsca są, nawet parę wielorybów się zmieści, więc jeśli Wam deszczowa pogoda w Przenajświętszej zbrzydła, to atakujcie Chorwację. W miarę blisko, ciepło, woda czysta, niestety już nie tak tanio jak kiedyś. Trochę geriatrycznie i włosko-gejosko. Ale i tak fajnie.

No i w związku z tym, że stałem się zwyczajną turystyczną stonką, chyba muszę zawiesić blogaskową działalność na czas jakiś. Bo niby o czym mam pisać? Że śniadanie jest gdzieś koło dwunastej, a potem przez cały dzień na zmianę śpię na brzegu albo pluskam się w wodzie? Że krewetki z grilla są pyszne? Czy że winko wieczorem na tarasie bardzo dobrze wchodzi? To wszyscy wiedzą. Jak ktoś chce poczytać o podróżach, niech zajrzy do Rudej-w-Azji, co to wcale nie jest w Azji. Szkoda, że Ruda nie robi zdjęć, ale ponoć nie potrafi. Trzeba w związku z tym zajrzeć do koleżanki Rudej, która zdjęcia robi. Ja tymczasem idę na kalmary, piwko, winko czy co tam jeszcze. Aha, niestety mam telewizor, a w nim polską telewizję muzyczną 4funTV. Więc nie są to wcale takie cudowne wakacje, bo od czasu do czasu słyszę jednak jakąś rzygowinę zespołu Feel...

niedziela, 24 sierpnia 2008, lachmani

Polecane wpisy

  • Lewackie lato głupich pomysłów

    To się musiało źle skończyć. Pan Minister ostrzegał. Mówił że w Ojczyźnie jestem bezpieczny. A tam, w tej zepsutej, lewackiej Europie, to normalnie sodomia, gom

  • Update nomor dua czyli już dawno po powrocie

    Szanowni Państwo. Niniejszym przedstawiam skrócone podsumowanie niedawno zakończonej wycieczki pod tytułem "Rowerowy Idiota w Porze Deszczowej": - wsiadłem do s

  • Szybki update nomor satu

    Ktoś tu jeszcze zagląda? Jeśli tak, to chciałem poinformować, że mam zamiar odkopać tego blogaska nieco. Jak mi to wyjdzie - zobaczymy. Na razie tylko delikatni

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/25 20:39:49
Ale nie Collins ;]
Mijanie dmuchanego pachołka nie jest tak efektowne jak mijanie mądrej jak ten pachołek blondynki na Wałach.
-
Gość: szczegol, 62.69.216.*
2008/08/26 10:22:46
I dobrze Ci tak, za te sipadanowskie pastwienie sie nad nami mieszczuchami siedz teraz za kare nad tym Adriatykiem, niech Ci od tego dlugie wlosy z tylu urosna i wurst zasmakuje... A my sobie tu Ferrari i innymi Gallardo jezdzimy...
-
2008/08/26 10:56:30
My? Jeździmy? Widziałem na JuTubie jak te samochodziki sobie stały pod namiotami. Widziałem też jak Klaudia P. siedziała w jednym z nich. Miała nawet wdzianko pod kolor. A prędkości na tym kawałku prostej wyglądały mniej więcej jak nasze z Magnolii. To ja jednak wolę samolociki od samochodzików, dmuchane pachołki od dmuchanych blondynek i Adriatyk od Miedwia :)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...