Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Galapagos - informacje praktyczne

Zastanawialiście się kiedyś nad wycieczką na Galapagos? Myśleliście, że musi to być cholernie droga impreza, że koniecznie trzeba kupić rejs statkiem (ceny zaczynają się od 800 dolków za niby-5-dniowy rejs), że inaczej zwiedzić wysp się nie da? Otóż da się, i to wcale nie jakoś zabójczo drogo. Parę złotych trzeba oczywiście wyrzucić, ale absolutnie warto. Oto garść przydatnych informacji praktycznych.

Koszty:

To najważniejsza rzecz, która wielu mniej zamożnych turystów odstrasza od odwiedzenia Galapagos. Niepotrzebnie. Poza lotem (w zależności od szczęścia i pory roku 330-400 dolków), GalapaKartą (10 dolków) i opłatą za wstęp do parku narodowego (100 dolków) koszty utrzymania nie są dużo wyższe niż w kontynentalnym Ekwadorze. Średnia cena noclegu na wyspach wyniosła w moim przypadku niecałych 12 dolków. To trochę taniej niż w najtańszej kwaterze w takich na przykład Międzyzdrojach. Jedzenie było nieco droższe niż na kontynencie, ale i tak przyzwoity posiłek można było zjeść za 5-7 dolarów. Dość drogie było piwko (ok. 2 dolków za butelkę 0,6 litra). No a najdroższe - atrakcje typu nurkowanie (120-130 USD za dzień nurkowy z dwoma nurami), wycieczki i transport między wyspami. Łącznie na 11 dni na wyspach wydałem około 1200 dolarów, w tym lot (400 USD) i wstęp do parku (100+10 USD), 2 nurkowania (130+120 USD), wycieczka na Floreanę (65 USD) i wycieczka do wulkanu Sierra Negra na Isabeli (35 USD).

Santa Cruz (Puerto Ayora):

Nocleg - spałem w hotelu/hostelu España - 15 USD za osobę ze śniadaniem, czysto, wifi, mocno ślamazarna obsługa. Obok parę podobnych miejsc w tym samym przedziale cenowym. Oczywiście jest też sporo miejsc noclegowych dla zamożniejszych turystów.

Jedzenie - niedaleko "centrum" jest uliczka z lokalnymi knajpkami. Plastikowe krzesełka i niewielki wybór dań, ale za to jaka pycha! Jest też gringo-jadłodajnia przy głównym placyku.

Żółwi Cyrk (przepraszam, Stacja Naukowa im. Karola Darwina) - wstęp za darmo, 15 minut na wschód od centrum. Wielkie żółwie i masa turystów. Ale warto.

Bahia Tortuga leży jakąś godzinę piechotą na zachód. Zamykana o 18. Przy wejściu trzeba się wpisać do książki. W Bahia Tortuga jest miejsce do pływania i sporo iguan. Żółwie wychodzą wieczorem, i dlatego właśnie wtedy na plażę nie ma wstępu.

Jest też plaża prawie w samym miasteczku, nazywa się Laguna de las Ninfas, ale tutaj woda jest raczej słodka niż słona, i do tego średnio czysta. Korzystają z niej głównie lokalne dzieciaki i młodzież.

Nurkowanie - Dive Center Academy Bay, przy głównym nabrzeżu, 130 USD, wycieczka na Gordon Rocks, masa rekinów młotów i niezliczone tzw. rekiny białopłetwe (white tip reef sharks). Jasne, są też inne agencje nurkowe.

Wycieczka na Floreanę ze snurkowaniem (bez rewelacji, ale pierwszy kontakt z lwami morskimi był bezcenny) - 65 USD.

Pieniądze - przy porcie są obok siebie trzy bankomaty.

Internet - dwie kafejki internetowe, wifi w gringodajni.

Zakupy - jest parę małych sklepików, można kupić wszystkie niezbędne rzeczy, są też apteki. Znalazłem gdzieś informacje, że mogą być problemy z dostaniem tamponów czy kremu do opalania, ale wydają się być naciągane. Chociaż nie kupowałem ani jednego, ani drugiego. Za to tabletki multiwitaminowe - owszem.

Życie nocne - napędzają je głównie turyści. Kawałek na wschód od głównego placu jest bar/dyskoteka, otwarta do późna w nocy.

Transport między wyspami - łodzie na Isabelę i San Cristobal odchodzą o 14 (w odwrotnym kierunku o 7 rano). Koszt - 30 USD. Trzeba się upewnić, że opłata portowa (5 USD) jest wliczona w cenę. Na Isabelę jest mniej wygodnie, część pasażerów pawiuje, 2-3 godziny skoków na falach daje w kość tym bardziej wrażliwym. Aviomarin polecany. Na San Cristobal kursuje bardzo wygodna, klimatyzowana łódź z wielkim plazmowym telewizorem. Też trochę rzuca, ale dużo łatwiej to znieść. Są też inne łodzie, ale cena ta sama. Trzeba się rozejrzeć w porcie. Dla bogaczy są loty między wyspami. Cena około 120 USD od osoby.

Można też spróbować zorganizować sobie dłuższy rejs po wyspach - można czasem trafić dobry deal. 5-dniowe (czyli tak naprawdę 4 dni i 3 noce) rejsy sprzedawane w Quito po 800 USD potrafią w Puerto Ayora kosztować w okolicy 500 USD. Czy warto? Nie wiem, wolałem poznawać wyspy na własną rękę.

Transport na wyspie - taxi do przystani na północy (prom na Baltrę, gdzie znajduje się lotnisko) kosztuje około 15 USD. Taksówką można też odwiedzić inne miejsca, takie jak np. tunele z lawy (nie byłem). Można też pożyczyć sobie rower. Do przystani i promu na Baltrę kursuje też autobus, koszt 1.50 dolka.

Isabela (Puerto Villamil):

Taxi z przystani do miasteczka - 1 USD od osoby. Jak komuś się chce taszczyć graty w upale, to może się przejść (15 minut). W miasteczku jest parę sklepików i kilka knajpek. Zasięg komórkowy tylko sieci Claro (stan na styczeń 2010). Jest kafejka internetowa, ale w czasie mojego pobytu była nieczynna. Bankomatów brak, można wyciągnąć kasę z karty w jednej z agencji turystycznych (oczywiście z sowitą prowizją). Można tam też (za drobną opłatą) przebukować bilet powrotny na kontynent.

Noclegi - jest parę lepszych i gorszych hotelików. W niedawno zbudowanym Rincon de George wynegocjowaliśmy 11 dolków za noc od osoby. Pyszne śniadanie kosztowało chyba 4 czy 5 USD extra. Właściciel przybytku zorganizował nam też wycieczkę do wulkanu Sierra Negra i Chico za 35 dolków od łba. Dwugodzinna wycieczka łódką na Las Tintoreras (fajne pływanie z rurką, trochę iguan, ponoć w porze zimnej jest tam masa rekinów) kosztowała coś koło 15 dolków. Można też pożyczyć rowerowe szroty i popedałować sobie po okolicy, na przykład wzdłuż plaży do Muro de Lagrimas. Nie jest to żadna wielka atrakcja, ale po drodze jest wzgórze z platformą widokową i kilka jeziorek, ładne plaże, a na nich sporo iguan. Całkiem przyjemna plaża jest też w samym miasteczku.

San Cristobal (Puerto Baquerizo Moreno):

Nocleg w Puerto Baquerizo Moreno (oficjalnej stolicy Raju) można znaleźć spokojnie za 15 USD od osoby. Dzięki niezwykłym talentom negocjacyjnym mojego holenderskiego towarzysza spaliśmy w raczej podłym hotelu Los Algarrobos za 9 dolków od głowy.

Jedzenie - na promenadzie jest sporo barów i restauracji, ceny raczej turystyczne, śniadanie za 2-3 USD, i pyszne soki/koktajle owocowe też za 2-3 USD. Zestaw obiadowy w bardziej lokalsowo zorientowanych knajpach kosztował 2.5 USD.

Wieczorem na plaży w centrum miasta wyleguje się (bo trudno to nazwać spaniem) parę setek lwów morskich.

Nurkowanie - Kicker Rock (głównie rekiny i barakudy) i Isla Lobos (masa lwów morskich), 120 USD za dzień. Jest sporo agencji nurkowych i turystycznych do wyboru. Można sobie też pożyczyć deskę i uczyć się surfować (instruktora też można wynająć) na którejś z plaż na północ od miasteczka.

Na lotnisko można dojść piechotą, albo dojechać taksówką za 1-2 dolki. W agencjach turystycznych na promenadzie można też pożyczyć rowery, nawet dość porządne, ale też dosyć drogie (około 20 USD za dzień).

Jeśli ktoś bardzo chce oszczędzić 10 USD, to polecam zacząć zwiedzanie wysp od przylotu na San Cristobal - łodzie z San Cristobal na Santa Cruz są właśnie o 10 USD tańsze niż w przeciwnym kierunku. Czemu? Nie mam pojęcia.

Do poczytania w sieci:

Polecam bardzo przydatny wpis na Wikitravel poświęcony wyspom, oraz info praktyczne na blogu CareerBreak vel Przeprowadzka.

wtorek, 06 lipca 2010, lachmani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/09 13:31:32
Ciesze sie, ze nasze info sie przydalo :)
-
2010/07/10 16:59:15
O si, przydalo sie jak najbardziej. Glownie do przekonania moich obcojezycznych towarzyszy, ze sie da i to niedrogo :)
-
Gość: Andrzej, *.makton.pl
2010/09/07 11:17:45
Witam,
mam pytanko a propos trasy przelotu z Warszawy na wyspy. Rozumiem, że trasa wygląda tak: Wawa - Quito, Quito - wyspy. Ten bilet z Quito na wyspy 400$ jest w jedną czy w obie strony? Ile zapłaciłeś za przelot Wawa-Quito tam i z powrotem?

dzięki za info :)

-
2010/09/07 12:03:02
Nie wiem skąd ta Warszawa, ja nie mam powodu, żeby stamtąd latać ;) To, jak się dostaniesz do Ekwadoru, to już wyłącznie Twoja sprawa. I szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ile to kosztuje, bo ja leciałem z Niemiec do Kolumbii, a wracałem z Peru. Ale każda wyszukiwarka biletów typu aero.pl czy flysiesta.pl Ci poda cenę. Zajrzyj też i zapytaj na forum tierralatina.pl, tam często pojawiają się informacje o promocjach. Ale wydaje mi się, że "normalne" ceny są rzędu 4000 PLN.
Teraz bilet na Galapagos: możesz polecieć albo z Quito (i tu cena jest rzędu 400 USD), albo z Guayaquil na południu Ekwadoru (stąd jest o ok. 50 USD taniej). Latają dwie linie: AeroGal (www.aerogal.com.ec/?lang=en) i TAME (www.tame.com.ec/). Znalazłem też takie ciekawe info: www.galapagosislands.com/galapagos-flights.html.
Z tego co wiem, wszystkie loty z/do Quito i tak mają międzylądowanie w Guayaquil. Wybór lotniska wylotowego zależy więc od tego, co masz zamiar robić w kontynentalnej części Ekwadoru. Jeśli interesują Cię TYLKO wyspy, to możesz spróbować poszukać lotów z Europy albo USA prosto do Guayaquil, z pominięciem Quito.
Na lotnisku w Guayaquil albo Quito musisz przed wylotem kupić tę dziwną GalapaKartę za 10 USD, a na lotnisku na wyspach (czyli Baltra/Santa Cruz albo San Cristobal) po przylocie płacisz 100 USD za wstęp do parku narodowego. Maksymalny czas pobytu na wyspach to 3 miesiące.
Mam nadzieję że to pomoże. I dzięki za pytanie, bo to pokazuje, że mój mini-poradnik nie jest kompletny. Następnym razem się poprawię ;)
Pozdrowienia i miłego pobytu na wyspach!
-
Gość: Andrzej, *.makton.pl
2010/09/07 12:22:02
Wielkie dzięki, popatrzyłem trochę na te bilety i rzeczywiście w obie strony wawa-quito to jest jakieś 1000-1100euro. Dobrze że wspomniałeś o tym międzylądowaniu w Guayaquil. Może rzeczywiście lepiej stamtąd lecieć.

Interesują mnie tylko wyspy. Zawsze chciałem tam polecieć odkąd pamiętam, a w przyszłym roku będę mógł marzenie zrealizować. Patrzę też na oferty biur podróży ale cena po prostu mnie odstrasza, więc chcę się udać na własną rękę i nie zwiedzać czegoś, co mnie nie interesi.

I jeszcze pytanie - podobno od stycznia do czerwca panuje pora deszczowa, potem sucha. Rozumiem więc, że najkorzystniej jechać w terminach jesiennych? :)

pozdrowienia
Andrzej
-
2010/09/07 13:00:36
Mogę się wypowiadać tylko na temat swoich doświadczeń - byłem na przełomie stycznia i lutego, pogoda była bardzo przyjemna, padało czasem, ale nie za bardzo i nie przeszkadzało nam to specjalnie. Weź pod uwagę, że na Galapagos w porze "suchej" woda jest bardzo zimna, np. 16 stopni, więc pływanie wchodzi w grę tylko w piance, a i nurkowanie będzie trudniejsze. Tymczasem woda jest najcieplejsza właśnie w okresie styczeń-marzec, temperatura wody to 20-24 stopnie, i można się też z przyjemnością popluskać. Nie wiem jak to wygląda jesienią, zdaje się że Magda i Przemek (careerbreak.wordpress.com) byli tam w październiku czy listopadzie.
-
2010/12/24 15:26:28
My bylismy w ostatnie dni sierpnia i woda byla lodowata








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...