Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Czy to Międzywodzie? Nie, to tylko Bali.

Prawie wszyscy napotkani po drodze travelerzy, podróżnicy, plecakowcy i walizkowcy odradzali mi wizytę w Kucie, głównym kurorcie na Bali. Ale nie posłuchałem. No i mam za swoje. Jedyne, co mogę zrobić, to przekazać tę przestrogę Wam, Czytelnikom mym najdroższym, abyście tego samego błędu nie popełnili.

 

Jeśli więc Wasi sąsiedzi już byli na Bali, jeśli była tam Ciocia Helenka z Wujem Stasiem, i bardzo im się podobało, jeśli pani w biurze podróży dla matołów pokazała Wam piękny folder reklamujący cudowne wczasy w miejscowości Kuta na rajskiej wyspie Bali, to są tylko dwie możliwości: albo oni wszyscy są kompletnymi idiotami, albo stuprocentowymi kłamcami. No dobrze, jest jeszcze trzecia możliwość, którą forsuje niejaka Ruda: że Ciocia Helenka z Wujem Stasiem są zapalonymi surferami i wymiatają na ogromnych balijskich falach.

A prawda o Kucie (nie o całym Bali, bo nic poza Kutą na razie nie widziałem) jest banalnie prosta: jest to potwornie zatłoczona, zakorkowana, głośna i śmierdząca nora, pełna wąskich uliczek, sklepików z badziewiem wszelkim oraz firmowych sklepów Billabong, Quiksilver i Rip Curl, knajp z niezbyt tanim piwem, oraz tysięcy tłustych turystów (głównie z Australii, Japonii/Tajwanu/Korei oraz zachodniej Europy) spieczonych na raka, paradujących z odkrytymi torsami albo w koszulkach piwa Bintang. Ruda twierdzi, że w Kucie paradują też pięknie umięśnieni i opaleni surferzy, ale według mnie prawdziwi surferzy głównie surfują i nie zajmują się ani opalaniem, ani paradowaniem po wąskich uliczkach Kuty.

Po tych uliczkach nie da się przejść nawet 30 metrów bez co najmniej jednej zaczepki ze strony lokalnych pijawek, które najczęściej oferują przewozy motorowerowe ("trrransport, motorbike, Mister"), masaże, sarongi oraz wypożyczanie desek surfingowych i - uwaga! - łuki. O ile dla większości z tych rzeczy widzę jeszcze jakieś zastosowanie, to kompletnie nie wiem, po jaki chuj miałbym sobie łuk na plaży kupować. Chyba po to, żeby tych motorbajkowców od "transportu" powystrzelać. Chociaż muszę przyznać, że w pojedynkę nie są specjalnie upierdliwi - po prostu jest ich mnóstwo.

Oczywiście w Kucie jest plaża. Nawet ładna, pod warunkiem że nie ma na niej ludzi, czyli przed 9 rano. Problem w tym, że nie za bardzo da się na niej plażować ze względu na palące słońce i rozgrzany, ciemny, wulkaniczny piasek. Cienia też za bardzo nie ma, bo przestrzeń pod drzewami jest okupowana przez setki pijawek i zwykłych sprzedawców. Pijawki nie dadzą Wam za długo poleżeć w spokoju. Popływać też się nie da, bo fale Was tak wyłomoczą, że po 10 minutach będziecie mieć dość, o ile do tego czasu się nie utopicie. To nie żart, co roku w Kucie topi się masa ludzi, którzy przeceniają swoje możliwości. A utopić się można bez problemu nawet parę metrów od brzegu. Te fale nadają się wyłącznie dla surferów.

Ale nawet jeśli Kuta jest dla opalonych, umięśnionych surferów i ponętnych surferek całkiem niezłym miejscem (chociaż pewnie i tak tylko na parę dni, bo nawet w okolicy są ponoć lepsze fale i na pewno mniej zatłoczone miejsca), to dla wszystkich pozostałych (może z wyjątkiem maniakalnych zakupoholików) jest to punkt na mapie, od którego lepiej trzymać się z daleka. Czasem (jak w moim przypadku) może się przydać jako niezły punkt przesiadkowy, bo lotnisko jest względnie blisko miasta, a w samym mieście sporo miejsc noclegowych o różnym standardzie i w różnych przedziałach cenowych.

Jeśli jednak chcecie po prostu pojechać na ładną ("rajską") plażę, popływać w spokojnej, turkusowej wodzie, posiedzieć w klimatycznych knajpkach i popatrzeć na zachód słońca - nie jedźcie na Bali. Jest parę innych, lepszych miejsc. Na przykład w Tajlandii czy na Filipinach. Ja jednak do plażowania proponuję Wam miejscowość Międzywodzie nad Bałtykiem. Jest to miejsce dość podobne do Kuty ze względu na tłumy ludzi i zatłoczone uliczki. Wydaje mi się jednak, że Międzywodzie ma więcej zalet. Piwo jest nieco tańsze, a piasek na plaży ładniejszy, woda może zimniejsza trochę, ale za to można w niej czasem popływać, a na słońcu można poleżeć przez cały dzień bez większej obawy o udar lub poparzenie słoneczne (które w Kucie pojawia się mniej więcej po 4 minutach i 27 sekundach). No i jest zdecydowanie bliżej. Kwatery są pewnie nieco droższe w Międzywodziu niż w Kucie, ale i standard nieco wyższy. Oczywiście jeśli koniecznie chcecie się szybko nabawić raka skóry, wtedy wybierzcie Kutę, tylko zastanówcie się, czy warto na to wydawać parę tysięcy złotych. Zwłaszcza że po chemioterapii włosy ponoć wypadają i wcale się fajnie nie wygląda.

Celowo nie piszę nic o balijskim (czy raczej kutaśnym) życiu nocnym. Dla wielu ludzi (głównie australijskiej młodzieży) Kuta to wymarzony cel pijacko-imprezowych eskapad, podobnie jak Ibiza dla Niemców i Angoli czy Cancun dla Jankesów. Ja jakoś zupełnie nie miałem ochoty przepychać się ze spoconą tłuszczą w kutańskich dyskotekach, nawet w celach czysto obserwacyjno-poznawczych. Wolałem zobaczyć, jak wygląda plaża rano, zanim jeszcze zapełnią ją poszukiwacze raka skóry. Więc ani razu nie byłem na żadnej potańcówie, nie widziałem ani jednej dziwki, a dyskotekowi naganiacze zaczepili mnie tylko kilka razy. Nic się więc ode mnie nie dowiecie na temat życia nocnego Kuty, poza tym, że owszem, istnieje. Za to ciekawostką była dla mnie cała masa ludzi oferujących grzybki. Raczej nie były to pieczarki

poniedziałek, 16 sierpnia 2010, lachmani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/20 01:09:44
rzeczywiście Międzywodzie również moim zdaniem jest jednym z najlepszych miejsc do spędzenia wakacji nad polskim morzem.
Bardzo fajny artykuł
pozdrawiam
-
Gość: ruda, 190.42.221.*
2010/08/28 01:34:22
oficjalnie potwierdzam i na świadka pozywam Katarzynę 2, że kilka lat temu w Kucie dostałyśmy skrętu szyj od dyskretnego acz natarczywego zezowania za właścicielami zajebiście umięśnionych, nagich klat. Tłuste czerwone bebzole też były w ilościach zastraszających ale ja mam spojrzenie selektywne więc mi nie robi;) A jeśli chodzi o fale to Kuta jest jednym z najlepszych miejsc ever do nauki serfa, bo fale są takie akurat w rozmiarze, przewidywalne w rolowaniu się, a najważniejsze że są to tzw beach breaks, czyli fale rozbijają sie na piasku a nie rafie koralowej czy skałach (czyli 90% breaków w Indonezji), na których początkujący serfer nie ma nic do roboty chyba, ze chce się dramatycznie pożegnać z życiem, albo przynajmniej z fizjonomią. I generalnie zgadzam się z Tobą, że Kuta to syf, ale jak ma się dobre towarzystwo i duże chęci na imprezki to kilka dni można tam spędzić całkiem fajnie... do czego się przyznaję z lekkim wstydem:)))) xxx
-
2010/08/28 07:23:30
Ruda: wybacz ale ja się specjalnie umięśnionym męskim klatom nie przyglądam. Ale wydaje mi się, że nie było ich zbyt wielu. I jasne, da się imprezować w Kucie, ale da się też w Międzyzdrojach, a nawet od biedy w Międzywodziu ;) I na pewno lepiej można poimprezować w Cuzco! A co do surfu, to kto wie, może następnym razem spróbuję...
-
2010/12/10 00:15:40
Rzeczywiscie cudowne miejsce do spedzenia wakacji. Pozdrawiam :)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...