Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Lachman okazuje się być kretynem

Od początku tego wyjazdu było coś nie tak. Albo coś gubiłem, albo nie mogłem znaleźć, albo zapominałem, co miałem zabrać albo zrobić. Teraz już wiem dlaczego. Po prostu podświadomie musiałem się dostosować do zwyczajów i mentalności panującej w kraju, do którego jechałem. Tutaj nikt o niczym nie pamięta, albo po prostu nie myśli. W ciągu trzech dni pobytu na Poya Lisa Island właściciel trzy razy zapomniał przywieźć bananów, cztery razy zapomniał kupić kawy, raz nawet zapomniał dostarczyć nam obiadu. O piwie czy wymianie przepalonej żarówki nawet nie wspomnę.

Ale to nic. To zupełnie nic przy moim własnym kretyniźmie. Bo oto kilka lat temu kupiłem sobie naprawdę wypasioną obudowę podwodną do aparatu. Dzięki niej mogliście oglądać prześliczne podwodne ujęcia z Galapagos. I oczywiście tę obudowę mam tu ze sobą. Jest tylko jeden detal: aby obudowa była do czegokolwiek przydatna, potrzebne jest specjalne uszczelniające zamknięcie. A to zamknięcie leży aktualnie gdzieś w centrum Szczecina.

Więc te wszystkie naprawdę piękne widoki spod wody, które oglądałem podczas całodniowej wycieczki po okolicach Bomby, możecie sobie jedynie wyobrazić. Ale zapewniam Was - było naprawdę ładnie. Do tego stopnia, że wyszedłem z wody chyba tylko na piętnaście minut. A widoczność sięgała jakichś 50 metrów. Na osłodę zostały mi jedynie zdjęcia z powierzchni wody. Też ładnie było.

czwartek, 05 sierpnia 2010, lachmani

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...