|
Blog > Komentarze do wpisu
Durban bez turbanuW ciągu 3 dni w Durbanie zaliczyliśmy kilka standardowych atrakcji. Po pierwsze - nadmorską promenadę z basenami, knajpami i pomostami wychodzącymi w morze, pełną ludzi do późnych godzin wieczornych, mimo niezbyt fajnych dzielnic zaczynających się tuż za rogiem. Po drugie - obrotową restaurację Roma na szczycie jednego z licznych wieżowców, z której rozciąga się całkiem fajny widok na miasto, port (jeden z największych w Afryce) i - oczywiście - stadion. I po trzecie, najważniejsze - oceanarium, noszące dla niepoznaki szumną nazwę uShaka Marine World. Jest to ponoć jedno z większych akwariów na świecie, i można w nim obejrzeć całkiem sporo rekinów i płaszczek bez potrzeby płacenia horrendalnej kasy za nurkowania, i nie trzeba do Mozambiku jechać. Jest nawet jakiś basen, w którym można sobie popływać z kolorowymi rybkami. Ja niestety miałem na całe oceanarium tylko godzinę, więc skupiłem się na fotkach. Trochę łatwiej się je robiło przez szybkę niż pod wodą... Muszę przyznać, że Durban mnie zaskoczył. I to zaskoczył pozytywnie. Zupełnie się nie spodziewałem, że południowoafrykańskie miasto będzie mi przypominać Nowy Jork. Taki trochę mniejszy oczywiście, do tego wyposażony w całkiem niezłą plażę, ale w centrum Durbanu naprawdę czułem się jak w okolicach Central Parku. Tyle że idąc w nocy piechotą przez Manhattan zupełnie nie czułem się zagrożony, a tutaj w nocy w ogóle nigdzie nie chodziłem, a wieczorami nerwowo rozglądałem się dookoła. Chociaż chyba trochę niepotrzebnie. Recepcjonistka w hostelu, zapytana gdzie NIE powinniśmy chodzić, myślała dłuższą chwilę, po czym zaznaczyła na mapie niewielki obszar wzdłuż cieszącej się złą sławą ulicy imienia Mahatmy Gandhiego. Trochę żałuję, że tam nie zajrzeliśmy, ale naprawdę nie było nam po drodze. Szkoda, bo jakoś adrenaliny mi brakowało na tym wyjeździe... Durban raczej nie wywodzi swojej nazwy od turbanu, chociaż ilość Hindusów w tym mieście przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Dzięki temu widać czasem specyficzne afrykańsko-azjatyckie mieszane rysy, co szczególnie w przypadku kobiet wygląda bardzo interesująco. Innym istotnym wkładem Hindusów w durbański mix kulturowy jest ich kuchnia, a szczególnie specjał zwany bunny chow, czyli curry serwowane w wydrążonym bochenku chleba. Prawie jak żurek. Wieczorne widoki na promenadzie były naprawdę fajne, jedyne czego mi brakowało, to jakieś oświetlenie stadionu, który sam w sobie stanowi niezły widok. Architektowi szczerze gratuluję, a naszym miastom-gospodarzom Euro 2012 życzę, żeby ich stadiony wyglądały w połowie tak dobrze, jak ten w Durbanie. Gdyby go oświetlić w nocy, wrażenie byłoby zapewne piorunujące. Może kiedyś ktoś na to wpadnie. Jeśli nie w Durbanie, to może u nas. poniedziałek, 14 marca 2011, lachmani
TrackBack
Komentarze
Gość: markpunk, host-5db0eb0d.sileman.net.pl
2011/03/14 20:09:33
heja - napisz coś o tym wężu bo ładnie wyszedł na zdjęciu :)
2011/03/14 22:45:00
i o tych kiblach co sie tam pomiedzy zdjecia ryb wplataly;-)
a dalo sie wejsc na stadion czy nie sprawdzales? miasto wyglada na zdjeciach nowoczesnie i czysto 2011/03/14 23:11:43
@markpunk: No właśnie, zapomniałem, węże na plaży to największe niebezpieczeństwo - pożerają ludzi w całości. Ale chyba tylko czarnych ;)
@enzowy: Kible stanowią dla mnie zagadkę. Być może miały imitować kibel z okrętu podwodnego, ale nigdy nie byłem na takim okręcie więc nie wiem. Stadion był za daleko i niespecjalnie mnie interesował. Dać by się pewnie dało, gdyby ktoś bardzo chciał. Któregoś dnia był jakiś mecz ale gdzie indziej. I zgadzam się, miasto wygląda bardzo OK. No po prostu Nowy Jork w Afryce i z plażą :) 2011/03/15 08:41:27
Ja jeszcze w sprawie kibli - czy to taka stylistyka a'la marmur, czy jakieś podejrzane zacieki ? A co do węża, to jakiś dziwnie duży ten wąż i jak widać, to zjada nie tylko czarnych ale i beżowych. Ale ryby - super !
2011/03/15 11:48:34
W tym kiblu wszystko jest podejrzane, zacieki też. A gość zjedzony przez węża był czarny, tylko zbladł trochę ze strachu tuż przed połknięciem...
2011/03/19 18:31:35
niesamowity jest podwodny świat, aż by się chciało na żywo to zobaczyć!
2011/03/19 20:23:26
@magiana: Nic nie stoi na przeszkodzie - kurs nurkowy kosztuje ok. 1000 zł. A potem wszystkie morza i oceany świata stoją przed Tobą otworem :)
|
|