Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Polska flaga w świątyni hałasu

Po wizycie w meczecie wróciliśmy jednak na ziemię i oddaliśmy się prostym (albo wręcz prostackim) przyjemnościom. Czyli piciu piwa, podskakiwaniu i darciu ryjów wniebogłosy. Pomógł nam w tych zabawach pewien mało znany amerykański zespół popowy, który wydaje płyty raz na siedemnaście lat, a jego członkowie zbliżają się już do emerytury. Ale dają jeszcze całkiem nieźle ognia. I my też daliśmy ognia, a razem z nami jakieś 20 tysięcy luda. Jak widać, muzułmanie (przynajmniej niektórzy) też słuchają pop-metalowego wycia. A ja durny myślałem, że w tej części świata słucha się tylko wycia muezinów...

Trzeba przyznać, że takiego miksu publiczności jeszcze na koncercie nie widziałem. Reprezentowane były chyba wszystkie kontynenty, były Hindusy, były Arabusy, były Białasy, Czarnuchów też paru było, ale przede wszystkim było mnóstwo kurduplowatych Filipińczyków, dzięki czemu było wszystko doskonale widać. Co prawda ta kolorowa mieszanina nie była najbardziej żywiołową publiką, jaką zdarzyło mi się widzieć, ale może to i lepiej, bo w tym upale większa żywiołowość mogłaby się skończyć licznymi śmiertelnymi zejściami. Wystarczy, że postanowiłem znaleźć się w pogo i zostałem niemal wprowadzony na orbitę po trafieniu przez jakiegoś rosłego byczka. Na szczęście wszystkie kości mam całe.

Przed koncertem udało nam się zakupić w supermarkecie dwie sporych rozmiarów szmaty, jedną białą, drugą czerwoną, i dzięki intensywnej pracy wprawnych damskich rąk szmaty przekształciły się w narodową flagę. Naszą, Przenajświętszą, polską. Więc wśród licznych bliskowschodnich flag pod koncertową sceną pojawiła się też biało-czerwona.

Co do samego koncertu, to właściwie nie było się do czego przyczepić. Brakowało trochę pirotechniki, ale potem się dowiedzieliśmy, że to z powodu niedawnej śmierci jednego z członków saudyjskiej rodziny królewskiej. W sumie więc powinniśmy się cieszyć, że koncert się w ogóle odbył, bo we wszystkich chyba krajach Zatoki Perskiej ogłoszono oficjalną żałobę. Nie było za to niespodzianek jeśli chodzi o repertuar, zespół był w świetnej formie, nagłośnienie rewelacyjne, wszyscy ładnie śpiewali przy balladce dla grzecznych dziewczynek, a na koniec wydzierali się do utraty głosu. To i ja się wydarłem po raz dwudziesty trzeci. Albo dwudziesty czwarty, kto by to spamiętał. Seek... And... Destrrrroooooyyyyy!

sobota, 17 listopada 2012, lachmani

Polecane wpisy

  • U Khalifa na wieży

    Dla ostatecznego ukoronowania pobytu w Dubaju wsiedliśmy do ponoć najszybszej windy i wyjechaliśmy na sto dwudzieste czwarte piętro Burj Khalifa, sterczącego w

  • Kręta droga na szczyt

    Jeden dzień spędziliśmy na wycieczce do Al Ain , miasta przy granicy z Omanem, które miało być kipiące zielenią i wyjątkowo interesujące. Zieleni rzeczywiście b

  • Komuś tu niezła Palma odbiła

    Moja wizyta w Emiratach była dość krótka, ale intensywna. Mój litościwy gospodarz, znając doskonale moje maniakalne pseudofotograficzne skłonności, obwiózł mnie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: anonimowa czytelniczka, *.dynamic.chello.pl
2012/11/18 10:10:16
przepraszam, że tak nie na temat, ale mam problemy ze znalezieniem waszych fotek z podróży do Italii, nie mam za bardzo czasu na siedzenie i grzebanie więc jeśli możesz to napisz w której kategorii je umieściłeś
-
2012/11/18 14:41:23
Waszych? Do Italii? Nie przypominam sobie, żebym o jakiejś podróży do Italii pisał na blogu, więc fotek też nie znajdziesz raczej. Chyba że jakąś krótką wizytę w Rzymie w 2006 roku.
-
2012/11/18 18:58:37
Królu M, ja też z innej beczki, ile masz wzrostu?
-
2012/11/18 20:41:13
Trochę więcej niż Jarek :) 5'10,5"
-
2012/11/18 21:33:52
Eeee, że tylko tyle to nie wierzę, ale dlaczego nazywasz Filipińczyków kurduplami? :P
-
2012/11/18 23:25:05
Bo oni są mniej więcej wzrostu Jareczka...
-
Gość: edek z fabryki kredek, *.rdns.blackberry.net
2012/11/25 01:40:04
Protestuje! Jestem mniejszy od Jarka, a mimo to głosuje na PO. Nie wszyscy niscy ludzie to źli! Czepianie się wzrostu, czy innych cech, na posiadanie ktorych czlowiek nie ma wplywu, to zwykle buractwo spod budki z piwem. Zegnam ozieble!
-
2012/11/25 20:37:59
Edek: Być może jestem burakiem spod budki z piwem. Ja jednak nikogo się nie czepiam. "Kurdupel" to określenie człowieka niskiego wzrostu, więc do większości Filipińczyków pasuje całkiem nieźle. Może dla niektórych jest to określenie pogardliwe czy nawet obraźliwe, ale to już jest ich problem. Zresztą etymologia "kurdupla" jest dość ciekawa - pochodzi od przydomka Napoleona Bonaparte, którego nazywano Coeur de Peuple, czyli Serce Narodu. A Napoleon nie był wcale bardzo niski - mierzył sobie 169 cm. Ja też wielkoludem nie jestem zresztą. Zatem Edku, o Serce Narodu, nie napinaj się niepotrzebnie :)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...