Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

U Khalifa na wieży

Dla ostatecznego ukoronowania pobytu w Dubaju wsiedliśmy do ponoć najszybszej windy i wyjechaliśmy na sto dwudzieste czwarte piętro Burj Khalifa, sterczącego w niebo najwyższego budynku świata. Co prawda nie można wyjechać na samiuteńki szczyt, ale te 124 piętra były i tak całkiem zadowalające. Widok nie jest może jakiś powalający, bo Burj Khalifa jest tak wysoki, że wszystko w dole jest po prostu malutkie. Ale warto wydać tych 150 dirhamów. Zwłaszcza wieczorem, kiedy doskonale widać tańczącą fontannę pod wieżowcem.

Drobna ciekawostka dotycząca Burj Khalifa jest taka, że początkowo budynek miał się nazywać Burj Dubai. Niestety, w związku z kryzysem finansowym i brakiem sianka na dokończenie budowy, zwrócono się o pomoc do emira sąsiedniego Abu Dhabi. A hojny ten emir zwie się Khalifa bin Zayed Al Nahyan, i przy okazji jest prezydentem Emiratów Zjednoczonych. No i w dniu otwarcia budynku przemianowano go na Burj Khalifa w podzięce za wsparcie paroma drobniakami.

Po zjechaniu na ziemię można sobie fontannę obejrzeć z bliska, a potem oddać się maniakalnemu szopingowi w największym molu na świecie. Jest tam prawie 10 razy więcej sklepów niż w naszym szczecińskim straganie zwanym Kaskadą na cześć komunistycznej tancbudy strawionej ogniem w siedemdziesiątym dziewiątym. Tamtejsze nastolatki sprzedające się za kawałek nowej szmaty nazywane są kaskaderkami.

Ale w Dubai Mall ich raczej nie uświadczysz. Można za to uświadczyć liczne wschodniosłowiańskie turystki. Ponoć czasem ich paradowanie w skąpych strojach kończy się pobytem za kratkami, kiedy jakaś zazdrosna lokalna panna, zawinięta od stóp do głów, doniesie na policję o nieobyczajnym zachowaniu. A zatem, Drogie Panie, jeśli zdecydujecie się na szoping w Dubai Mallu, nie paradujcie w samych stringach i z cyckami na wierzchu.

Dubaj - informacje praktyczne:

Do Dubaju na razie nie ma żadnych bezpośrednich połączeń z Polski, ale Emirates latają tam z Pragi, Hamburga, Monachium i Frankfurtu. Z Wawki zaczną latać na początku lutego 2013. Z Berlina można polecieć Air Berlinem. Można też rozważyć opcję lotu do Abu Dhabi, stamtąd do Dubaju można dostać się autobusem.

Noclegi: nie mam na ten temat zbyt wiele do powiedzenia, bo dzięki moim nieocenionym gospodarzom nie musiałem sobie szukać noclegu. Ale wiem, że w pobliżu Mall of Emirates można sobie znaleźć w miarę sensowny hotel. Tyle że jakoś specjalnie tanio nie będzie.

Jedzenie: W Dubaju jest taki miks narodowościowy, że znajdziecie chyba wszystkie kuchnie świata. No może poza polską.

Picie: Wbrew pozorom, alkohol jest dostępny, tyle że dosyć drogi. Piwo w knajpach kosztuje od 20-30 złotych w górę.

Atrakcje: Beton, szkło, stal... i piach dookoła. Najwyższy wieżowiec świata, Burj Khalifa (830 metrów), 150 dirhamów, trzeba rezerwować przez internet. Żaglopodobny hotel Burj al-Arab ładnie wygląda po zmroku, zwłaszcza z sąsiedniego hotelu, na którego ostatnim piętrze jest bar z całkiem niezłym widokiem i odpowiednio wysokimi cenami. W centrach handlowych można pojeździć na nartach czy desce (Mall of Emirates) albo na łyżwach (Dubai Mall). W okolicach Dubai Creek można zobaczyć kawałek "starego" Dubaju, ze Złotym Sukiem (pełnym złota oczywiście) i nabrzeżami portowymi, przy których przeładowuje się wszelkiej maści towary na drewniane łupiny, którymi płyną Allah wie gdzie, chyba do Wschodniej Afryki. Palm Jumeirah - poza fajnym widokiem na wieżowce Mariny z jednej strony i na Burj al-Arab z drugiej nie posiada właściwie żadnych atrakcji. Chyba że sobie tam chcecie chatę kupić. No i plaż jest parę, na przykład przy Marinie czy koło Burj al-Araba. Więc możecie popływać, jeśli akurat nie pojawią się jakieś rekiny...

Info w sieci: Trochę Rodaków mieszka w Dubaju, a niektórzy z nich pisują nawet blogaski. Mogę Wam polecić jeden z nich, o jakże swojskim tytule Dubajewo (dubajewo.blogspot.com). Ma też swoją stronkę na Szajsbuku (Dubaj, fretki i my).

poniedziałek, 26 listopada 2012, lachmani

Polecane wpisy

  • Na deseczce po dubajskim śniegu

    Wisienką na dubajskim torcie był dzień ostatni, kiedy po relaksie na basenie (odkrytym) udaliśmy się na stok . Narciarski. U nas można na odkryty basen pójść ty

  • Polska flaga w świątyni hałasu

    Po wizycie w meczecie wróciliśmy jednak na ziemię i oddaliśmy się prostym (albo wręcz prostackim) przyjemnościom. Czyli piciu piwa, podskakiwaniu i darciu ryjów

  • Taki tam... meczecik

    Najważniejszy dzień wyjazdu nastąpił we wtorek. Spotkaliśmy się z kolejnymi gośćmi z Ojczyzny Przenajświętszej i pojechaliśmy na zachód, do Abu Dhabi (chociaż o

TrackBack
TrackBack URL wpisu:








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...