Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Maminsynek wcale nie chce do domu

No patrzcie, nie zdążyłem nic napisać, a tu już do domu trzeba wracać. To może krótko o tym, co się działo po kankuńskiej betonowej masakrze:

- odwiedziłem Wyspę Kobiet, ale wszystkie były paskudne, faceci zresztą też;
- jedna kobieta odwiedziła mnie, i nawet została na trochę dłużej;
- dałem parę fajnych nurów, najpierw w morzu, a potem w jaskiniach zwanych cenotami, było nawet trochę strachu, kiedy trzeba się było zanurzyć w chmurę siarkowodoru;
- odwiedziłem kilka jukatańskich plaż, najlepsza chyba w Tulum, chociaż Mahahual też był niczego sobie;
- plaża nad jeziorkiem Bacalar też całkiem przyjemna;
- wraz z bandą białasów popłynąłem łodzią do Belize, gdzie byłem zmuszony spać z przygodnie napotkanym Włochem;
- w towarzystwie wesołych niemieckich policjantów dałem nura z bardzo przyjaznymi rekinkami;
- koczowałem na podłodze z dwoma kanadyjskimi nauczycielami palącymi duże ilości zioła na plaży;
- ostatnią noc w Belize spędziłem w pokoju śmierdzącym moczem (nie moim), więc ze sporą radością opuściłem ten kraj;
- przez pierwsze trzy gwatemalskie noce mieszkałem w domku nad rzeczką, opodal krzaczka, a właściwie to w środku bardzo wilgotnego lasu, machając intensywnie wiosłem;
- wpadłem do zamulonego ścieku w tonącej Wenecji nazwanej dla niepoznaki Flores;
- zaliczyłem Tikal o zachodzie i o wschodzie słońca, nasłuchując wycia wyjców;
- poświęciłem sporo czasu i wysiłku na dotarcie do przepięknego Semuc Champey, tylko po to żeby przez godzinkę popluskać się w deszczu;
- za to zawarłem tam kilka przyjaznych przyjaźni;
- zakotwiczyłem w Antigua (jak się odmienia po polsku? "w Antigle"?) i pojeździłem trochę na rowerze (chociaż głównie pchałem go pod górkę);
- mimo blokad dróg i niebezpiecznych osuwisk dojechałem nad jezioro Atitlan i nawet się w nim wykąpałem;
- nikt mnie nie napadł ani nie okradł, chociaż tutejsze ceny to rozbój w biały dzień;
- ale może jeszcze mnie ktoś napadnie dziś w drodze na lotnisko.

Sprzęt do selekcji i obróbki zdjęć odmówił współpracy, pewnie dlatego, że już nie mógł znieść tej ilości fotograficznego chłamu. Jak go postawię na nogi po powrocie do domu, to może coś pokażę światu. Tymczasem żegnaj Gwatemalo!

wtorek, 24 lutego 2015, lachmani

Polecane wpisy

  • Lewackie lato głupich pomysłów

    To się musiało źle skończyć. Pan Minister ostrzegał. Mówił że w Ojczyźnie jestem bezpieczny. A tam, w tej zepsutej, lewackiej Europie, to normalnie sodomia, gom

  • Isla Grubych Mujeres

    Prom z Puerto Juarez zawiózł mnie na Isla Mujeres. Czyli Wyspę Kobiet . Fakt, pierwszym widokiem po wyjściu z przystani promowej rzeczywiście była kobieta. Sied

  • Meksykańskie ogłoszenia duszpasterskie

    W wielkim skrócie: 1. Od teraz będzie krótko. Nie że zaraz 160 znaków na notkę. Ale krótko i treściwie. Ponoć tylko tak teraz można dotrzeć do współczesnych czy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...