Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
Blog > Komentarze do wpisu

Isla Grubych Mujeres

Prom z Puerto Juarez zawiózł mnie na Isla Mujeres. Czyli Wyspę Kobiet. Fakt, pierwszym widokiem po wyjściu z przystani promowej rzeczywiście była kobieta. Siedząca na wózku golfowym, w niezwykle skąpym bikini, natychmiast przykuła moją uwagę. Głównie faktem, że była wielkości małego samochodu. Zawyłem z rozpaczy i poszedłem szukać miejsca do spania.

Isla Mujeres jest opisywana jako "relaxed, laid back place". Ostatnio nawet czytałem, że jest rajska. Taaaa. Rajska, relaxed i laid back to może by i była, gdyby wygonić z niej wszystkich jankeskich turystów, jeżdzących w kółko tymi cholernymi wózkami golfowymi. Jedynym miejscem, gdzie wózki nie dojeżdżają, jest plaża. Uciekłem tam czym prędzej i wreszcie mogłem się trochę nacieszyć kąpielą w rozkosznych wodach Morza Karaibskiego w promieniach zachodzącego słońca.

Skoczyłem do centrum nurkowego zapisać się na nura, i nawet się udało. W sam raz na rozgrzewkę po roku przerwy, coś bardzo luźnego. Nie sądziłem tylko że będzie aż tak luźne. W zasadzie to mogłem to samo zrobić z maską i rurką. Podwodne muzeum z setkami rzeźb ustawionych pod wodą kilka lat temu byłoby świetne na nocnego nura. W ciągu dnia nie robi jakiegoś oszałamiającego wrażenia.

Kolejnego dnia pożyczyłem sobie rozklekotany rower za jakieś absurdalne pieniądze i pojechałem na południowy koniec wyspy, po drodze wyprzedzając większość wózków golfowych. Tam spotkałem prawdziwą kobietę. Niestety nie była zbyt kontaktowa, może przez tego węża na głowie.

Zwiedziłem cypel będący najbardziej wysuniętym na wschód punktem na terytorium Meksyku, pogapiłem się na fale uderzające w skaliste wybrzeże, i popedałowałem z powrotem. Golfiarze trochę u mnie zapunktowali, bo poczęstowali mnie zimnym bronkiem w czasie jazdy. Poznałem się bliżej z najbardziej atrakcyjną, a na pewno najszczuplejszą kobietą na Wyspie Kobiet. A potem oddałem rowerek, zabrałem graty i wieczornym promem wróciłem do Cancun.

Isla Mujeres - informacje praktyczne:

Dojazd: Promy pływają z Puerto Juarez (kawałek na północ od centrum Cancun, dojazd taksówką lub autobusem, 40-50 peso) i kosztują 300 peso w obie strony. Są też droższe promy pływające z hotelowej części Cancun. Centrum miasteczka i większość hoteli jest położona w niewielkiej odległości od przystani promowej, więc żadne taksówki nie będą raczej potrzebne.

Noclegi: Lista hoteli i pensjonatów jest dostępna pod tym adresem: http://www.isla-mujeres.net/acomcentro.htm. Backpackerom mogę polecić hostel Poc-Na (www.pocna.com), który ma też swoje centrum nurkowe. Ja nocowałem w Hotelu Osorio, który jest bardzo prymitywnym, ale czystym i całkiem tanim miejscem do spania, całkiem blisko większości knajp i przystani promowej. Na plażę 10 minut piechotą.

Jedzenie: Knajp jest od cholery, wszelkiej maści. Z głodu nie umrzecie. Na północ od przystani promowej jest parę seafoodowni, dobre ceviche dają.

Atrakcje: Sensowna plaża jest tylko na północnym krańcu wyspy. W słoneczny, bezwietrzny dzień jest zapchana wielorybami. Na szczęście stadne to zwierzęta, lubią być blisko źródeł hałasu oraz wodopoju, więc gromadzą się przy kilku barach z plażowymi drinkami i łupiącą muzą. 200 metrów dalej, gdzie barów i muzy (na razie) brak, da się żyć. W wodzie tłoku też nie ma, ale nie nastawiajcie się na wielkie pływanie, bo w trosce o życie i zdrowie wielorybów wyznaczono strefę do kąpieli, gdzie woda sięga maksymalnie piersi.

Poza plażą... można pożyczyć rower (polecam) albo wózek golfowy (polecam tylko emerytom z co najmniej 30-kilową nadwagą) i pojechać na drugi koniec wyspy. Tam są fajne klify, rzeźba kobiety z pełnymi piersiami i wężem na głowie, jakiś jaszczur (żywe jaszczury też są) oraz latarnia morska i knajpa. Aha, są też arcydzieła sztuki współczesnej. Ładne nawet. Wstęp 30 pesów.

Nurkowanie: Dałem nura tylko w tzw. Podwodnym Muzeum, więc nie wiem czy są jakieś inne ciekawe miejsca. Muzeum byłoby świetne na nocne nury, ale że nurkowałem w dzień, to wrażenie zrobiło takie sobie. Owszem, setka ludzkich postaci stoi sobie na dnie, są mężczyźni, kobiety w ciąży, dzieci, jakieś domki, nawet VW się chyba dorzucił, bo garbus też stoi. Poza dziełami ludzkich rąk był jeden fajny żółwik i to właściwie wszystko. Nurkowałem z centrum nurkowym Poc-Na przy hostelu o tej samej nazwie. Niby wszystko fajnie, ale ponieważ to backpackerski hostel, to traficie na masę ludzi z trzema nurkowaniami na koncie, którym powietrze skończy się po trzech minutach. Na szczęście Podwodne Muzeum jest na głębokości maksymalnie 8-10 metrów, więc nie będziecie musieli ich ratować, tylko poślecie ich na powierzchnię.

czwartek, 07 maja 2015, lachmani

Polecane wpisy

  • Maminsynek wcale nie chce do domu

    No patrzcie, nie zdążyłem nic napisać, a tu już do domu trzeba wracać . To może krótko o tym, co się działo po kankuńskiej betonowej masakrze: - odwiedziłem W

  • Kankuńska masakra turystycznym betonem

    Wiecie co? Strasznie upierdliwe jest to blogowanie. Chyba mi się w końcu znudziło po tych prawie dziesięciu latach. Zgrać tysiąc beznadziejnych fotek, wybrać s

  • Meksykańskie ogłoszenia duszpasterskie

    W wielkim skrócie: 1. Od teraz będzie krótko. Nie że zaraz 160 znaków na notkę. Ale krótko i treściwie. Ponoć tylko tak teraz można dotrzeć do współczesnych czy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: me, 212.182.99.*
2015/05/13 09:40:51
Fajnie że dowcip okazał się tylko dowcipem i dalej piszesz!
-
2015/08/09 05:24:13
Meksyk to pierwszy przystanek podczas mojekj wyprawy na samo południe Ameryki a może nawet jak dobrze pójdzie to na Antarktydę i z wielką przyjemnością czytam twoje relacje zapisywane w Dzienniku z podrózy i nie sadzę aby twoje oświadczenie w poprzednim poście miało zaistnieć.
Blog nie zajmuje dużo czasu i ten kto raz zaczął go tworzyć nie podda się chwilowym zwątpieniom.
Nigdy nie wykasuję twego bloga z moich bookmarks bo za trzy lata ruszam w trasę poprzez wszystkie kraje które są na południe od USA. Jesteś moim przewodnikiem i będę skrzętnie korzystała z twoich zapisków w dzienniku.
Pozdrawiam i pisz dalej bo ktoś cię zawsze czyta, pamiętaj o tym:)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...