Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.
piątek, 13 września 2013

Nie sądziłem, że kiedykolwiek przyjdzie taki dzień, kiedy będę zachęcał Czytelników do oglądania telewizji śniadaniowej i Tomka Kammela. Ale ten dzień właśnie nadszedł. Zatem proponuję jutro rano otworzyć jedno zaspane oko i skierować je w kierunku telewizora. TVP Program 2, Pytanie na Śniadanie, około godziny 9:45 w sobotę 14 września. Do zobaczenia!

20:53, lachmani
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 września 2013

Drodzy Parafianie! Jest mi niezmiernie przykro, że Wasz ulubiony, Zajefajny Blogasek ostatnio nieco przygasł, a notki pojawiają się rzadziej niż mądre słowo w ustach Jareczka. Ale to dlatego, że po pierwsze jestem trochę zajęty, a po drugie jakoś brakuje mi weny do pisaniny. Wiem, mógłbym napisać jakąś nudną historyjkę z wyjazdu do Ameryki Południowej, na przykład o Wyspie Wielkanocnej, albo opowiedzieć o moich niedawnych rowerowych wycieczkach do Californii czy Cashubii. Nawet mam taki zamiar. Ale na razie mi to nie wychodzi, a nie chcę czytelników zamęczać rzygowinami pisanymi na odwal się. Proszę więc o cierpliwość w tej materii.

Dla niecierpliwych i spragnionych aktualnych relacji z ciekawych podróży mam osobistą rekomendację. Moja niezbyt daleka kuzynka Polly oraz jej druga połówka i para przyjaciół wspólnie podjęli odważną decyzję o rzuceniu kieratu na jakiś czas i o wyjeździe w siną dal. A żeby się nie rozdrabniać, pojechali w podróż dookoła świata. Na rok. Ich wyjazd ma oczywiście swoją stronę internetową - 4bobry.pl, na którą niniejszym serdecznie zapraszam. Nadal nie bardzo wiem, czemu akurat bobry, ale najważniejsze że strona działa, Polly i Panor radośnie relacjonują przebieg podróży, aktualnie są na Borneo, dali nura na Sipadanie, odwiedzili Wujka Changa i jego rozkosznych chińskich gości na Mabulu, a teraz pewnie gdzieś w Mulu łażą po jaskiniach albo szczytują. Jak ktoś nie wie, o co chodzi ze szczytowaniem, niech zajrzy do mojego archiwalnego wpisu.

A ja? No byłem ostatnio w paru miejscach. Co prawda nie na Borneo, ale byłem w Bornem i okolicach. Jeździłem pięknym, choć pustym pociągiem z wifi na pokładzie, i o dziwo było to Ojczyźnie. Obcowałem z duńską sztuką nowoczesną, grałem w piłkarzyki z robotem, jeździłem symulatorem rowerowym, ale na szczęście prawdziwym rowerkiem też pojeździłem. Przejechałem pół Polski samochodem, z przerażeniem patrząc na poziom debilizmu kierowców. Jeździłem też symulatorem ciężarówki, dzielnie omijając wyskakujące na drogę dzieci, zwierzęta i policjantów, ale w końcu przydzwoniłem w jakąś śmieciarkę wyjeżdżającą z krzaków. A teraz jak idiota stoję w katowickich korkach i współczuję wszystkim, którzy mają nieszczęście w tym paskudnym miejscu mieszkać. Jak dobrze, że niedługo wracam do domu...

18:33, lachmani , Europa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 sierpnia 2013

Kilka dni temu wydarzyła się rzecz straszna. Chciałem odnaleźć archiwalną notkę na moim własnym blogasku, ale zamiast żałosnego, niebieskiego designu na ekranie pojawił się komunikat: "Blog zablokowany przez administratora". Myślałem, że to pomyłka jakaś, chwilowa awaria systemu, ale komunikat pojawiał się przy każdej próbie wyświetlenia blogaska. Na anglojęzycznym, dawno nie aktualizowanym blogu - to samo. Przy próbie edycji wpisów - to samo. Zero informacji o powodach, żadnego maila w skrzynce. Nic, null, nada.

Zacząłem się zastanawiać, jak to możliwe, że mój Zajefajny Blogasek, niegdyś wielokrotnie linkowany na stronie głównej gazeta.pl, tak nisko upadł. Spędziłem bezsenną noc próbując sobie przypomnieć kogo ostatnio obraziłem, czy może nieładnie o Prezydencie Bronku napisałem, albo nie daj Boże o naszych amerykańskich przyjaciołach, którzy podsłuchują nasze rozmowy telefoniczne i czytają wszystkie maile, smsy i wpisy na szajsbuku. Oczywiście dla naszego bezpieczeństwa. Zacząłem podejrzewać, że może ja, mały żuczek, i publikowane przeze mnie dyrdymały stały się zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Państwa, a może nawet świata.

Już myślałem, że jak Edzio Snowden będę musiał uciekać do Rosji, tej oazy praw człowieka i swobód obywatelskich, że będę musiał prosić o azyl w Ekwadorze jak Julek Assange, albo że moje byłe partnerki będą teraz godzinami przetrzymywane na lotniskach, jak chłopak pewnego dziennikarza, który napisał trochę za dużo. Dobrze, że nie mam chłopaka, bo strach pomyśleć, co mogłoby mu się przytrafić. Przypadkowo oczywiście.

Próby wyjaśnienia tej dramatycznej sytuacji okazały się być nieskuteczne, bo po prostu był weekend i nikt w administracji nie raczył odpowiedzieć na mojego bardzo grzecznego maila. Ciekawe, że blokowanie blogów w weekend i wrzucanie wpisów na szajsbuka jest OK, ale odpowiedź na maila już przekracza weekendowe możliwości szanownej administracji.

Ukryłem się więc w pomorskich lasach, na wypadek gdyby amerykańscy agenci nie przejęli się weekendem i postanowili unieszkodliwić mnie właśnie w niedzielę. Pod wodą spotkałem paru ciekawych typów, ale oni też nie bardzo mogli mi pomóc. Pozostawało cierpliwie czekać z paszportem w kieszeni i z rękami w górze.

Wyjaśnienie sytuacji zaczęło się rysować w poniedziałek koło południa, kiedy w bloxowej administracji ktoś się wreszcie obudził, wypił poranną kawkę, przeczytał arcyważne newsy na szajsbuku, a na koniec raczył odpowiedzieć na mojego maila. Odpowiedź pierwsza była tak lakoniczna, że aż się roześmiałem.

Dostęp do Twojego blogu został odblokowany przez Administratora.

Drążyłem jednak temat, próbując się dowiedzieć, co spowodowało blokadę mojego jakże popularnego blogaska, który - o ironio - zaledwie kilka dni wcześniej był polecany na głównej stronie blox.pl i na szajsbukowej stronie Bloxa. Kolejna odpowiedź administracji była nieco mniej zdawkowa:

"Walczymy ze spamerami na Bloxie, w ubiegłym tygodniu zablokowaliśmy dużą część blogów spamerskich i niestety w tym także Twoje blogi. Przepraszamy za utrudnienia, blogi zostały odblokowane."

Co za ulga! Nie będę musiał uciekać do Rosji ani spędzać reszty życia w ekwadorskiej ambasadzie. Zacząłem się jednak martwić, że jak im tam znowu podobny pomysł na walkę ze spamem przyjdzie do głowy, to mogę tych setek czy już może tysięcy wpisów nigdy więcej nie zobaczyć, a co gorsza, ich zniknięcie może niebywale zubożyć dorobek całej ludzkości. Wysłałem więc jeszcze jednego maila z pytaniem, czy takie działania są zgodne z regulaminem i czy planują ich powtarzanie w przyszłości. Najpierw przyszła nieco spóźniona odpowiedź na wcześniejsze pytanie:

"Blogi zostały zablokowane przez automat antyspamowy. W chwili obecnej zostały odblokowane. Za utrudnienia przepraszamy."

Potem jednak otrzymałem nieco bardziej wyczerpującą informację z regulaminowym wyjaśnieniem oraz przeprosinami. Oto ona:

"Szanowny Użytkowniku, Wyjaśniamy, iż zgodnie z Regulaminem użytkownika Serwisów Internetowych Agory, przysługuje nam prawo zablokowania dostępu do blogów w przypadku naruszania Regulaminu przez blogera lub w przypadku braku jego aktywności (Część B. § 2 pkt 10. "Agora zastrzega sobie prawo [...]").

Zablokowanie Pańskiego bloga nastąpiło jednak omyłkowo w wyniku błędu niedoświadczonego pracownika. Za blokadę i wszelkie niedogodności z niej wynikające przepraszamy."

Jeden niedoświadczony pracownik i tyle zamieszania... W każdym razie blogasek działa dalej, chociaż moje zaufanie do platformy Blox.pl nieco spadło. Zresztą mam wrażenie, że Agora nie bardzo wie, co z tym całym Bloxem począć, najlepiej chyba byłoby zlikwidować ten badziew w cholerę. Na szczęście teraz już mam wszystkie notki skopiowane i bezpieczne. Jak mnie znów zablokują, to chyba pożegnania nadejdzie czas...

A powyższe fotki są z jeziora Płotki. Koło Piły. Bardzo przyjemne miejsce. I ludzi prawie tam nie ma. Za to pod wodą można się popieścić z jesiotrem. Sama rozkosz. I jeszcze jedno: jakbyście czarną latarkę gdzieś w mule znaleźli, to dajcie znać.  

| < Styczeń 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...