Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.

Borneo 2008

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Wyjazd już za chwilę, malutki plecaczek właściwie spakowany, więc na ostatnie przedwyjazdowe godziny proponuję odrobinę zaległego oglądactwa. Skleiłem właśnie trochę filmowych ścinków z wizyty w Kuala Lumpur. To miasto wpędza mnie, prostego chłopa z miasta specjalnej troski w prowincjonalnym europejskim kraiku, w totalne kompleksy i w przeświadczenie, że jesteśmy naprawdę cholernie zacofani. Wieżowce, napowietrzne kolejki, gigantyczne centra handlowe połączone z wodnymi miasteczkami, do tego czysto i bezpiecznie. Na filmie jest też to, co prości, duzi chłopcy lubią najbardziej - wyścigi samochodzikami. Chociaż zaraz po moim powrocie do Floating Garden mam zamiar testować nowy, ponoć supernowoczesny tor kartingowy, który mają otworzyć w styczniu. Tymczasem jednak muszę się zadowolić kartingowymi wspomnieniami z Malezji. 

sobota, 27 grudnia 2008

Po chwili przerwy, spowodowanej totalnym obżarstwem, telewizyjnym oglądactwem "Kevina samego w domu" po raz siódmy i bezprzedmiotowymi dyskusjami w rodzinnym gronie, cyfrowe zjeby wróciły do monitorów. Statystyki czytelnictwa blogasków znów są w normie, serwery naszej-szkapy nie wyrabiają i przegrzewają się od nadmiaru fotek spod choinki i z wigilijnego stołu. "To my na Wigilię w zeszłym roku, a to w tym roku". Och jak CuDoWnie.

Jak już wszyscy skończycie wymiotować z nudów, obejrzyjcie sobie film z wypasionego indonezyjskiego kurortu o nazwie Pasir Panjang. To chyba jedyne plażowe miejsce w Zachodnim Kalimantanie, miejsce raczej niezbyt wysokich lotów. Proponuję zwrócić uwagę na fragment filmu charakteryzujący się ciemnością przerywaną migającymi światełkami oraz miarowym łomotem w tle - jest to kwintesencja dennego pasir-pandżangańskiego życia nocnego. Dziwne dźwięki w ciemności zaraz później to zwykłe żaby.

A na dokładkę dziwne dziełko, które znalazłem przypadkiem na JuTubie. Film, wyprodukowany (powiedzmy, że można to produkcją nazwać) przez jakąś indonezyjską agencję turystyczną, a pokazujący "uroki" i "atrakcje" Zachodniego Kalimantanu. Oprócz cudownej angielszczyzny film ten da Wam pewność, że atrakcji to tam naprawdę brak.

piątek, 19 grudnia 2008

Tak naprawdę żaden to lot, gniazda też brak, ale zgodnie z medialnymi trendami postanowiłem nadawać blogaskowym notkom tytuły zdecydowanie na wyrost i niekoniecznie pozostające w związku z treścią tychże notek. Na filmie macie zbiór ujęć z pewnego pięknego, choć szarego dnia spędzonego w Singapurze, oraz z nocnej przejażdżki diabelskim kółeczkiem, największym na świecie. Ponieważ kółko to nosi nazwę Singapore Flyer, oficjalna nazwa przejażdżki brzmi "flight". Stąd i tytuł mojego - marnego, jak zwykle - filmowego dzieła. Mógłbym nawet nazwać je filmowiną ;)

To jeszcze nie koniec serii filmów z letniego wyjazdu na Borneo, ale koniec jest już bliski. Bliski jest również moment publikacji najnowszych zapowiedzi parafialnych... Stay tuned.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...