Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.

Indochina Beach Tour 2008

niedziela, 13 stycznia 2013

Na tę piękną zimową niedzielę mam dla Was wakacyjną opowieść sprzed kilku lat. Opowieść o krótkim, tanim, ale całkiem ciekawym wypadzie na kambodżańskie plaże. Jeśli myślicie, że to głupi pomysł - posłuchajcie mej bajeczki.


Jutro jeszcze pojawi się pojawi się jedna bajeczka, a potem będą już tylko aktualne opowieści. Do usłyszenia!

środa, 26 listopada 2008

Przy okazji cięcia tego filmu uświadomiłem sobie, że została mi jeszcze masa gównianych filmików do obrobienia, nie tylko z Indochina Beach Tour, ale też z Borneo, z katalońskiego przedłużonego lata, nie mówiąc już o Kolumbii, o której już prawie zdążyłem zapomnieć. Więc będę Was, uparci Czytelnicy i Oglądacze, dalej zanudzał tymi filmami ze ścinek.

Dziś proponuję filmowe wspomnienie z wizyty w Bokorze. Dużą część filmu zajmują sceny z budowanej czy raczej przebudowywanej na bieżąco drogi na płaskowyż. Ale oczywiście trochę ujęć z płaskowyżu i ze zrujnowanego francuskiego kasyna też tam jest. Nie wiem, czy chociaż odrobinę horrorowego klimatu udało mi się oddać. Sami ocenicie i zjedziecie mnie (i moje nudne filmowe dzieło) w komciach.


Bokor from Maciej Laskowski on Vimeo

A skoro już o Bokorze mowa, to dla porządku parę słów o praktycznych aspektach dotarcia do tego miejsca. Bokor leży 36 km od Kampot, i to właśnie z Kampotu trzeba do Bokoru wyruszyć. Do niedawna możliwe było samodzielne wjechanie na górę - własnym samochodem, motocyklem czy nawet rowerem. Niestety, w związku z tym, że aktualnie trwa budowa czy raczej przebudowa drogi prowadzącej na płaskowyż, oficjalnie wjazd do parku jest niemożliwy.

Ale oczywiście nieoficjalnie można do parku wjechać. Tyle, że jest to teraz dużo droższe, i kosztuje nie 15, tylko 40 dolków od osoby za jednoosobową wycieczkę organizowaną przez Sok Lim Tours. Najlepiej zasięgnąć informacji w Little Garden Bar w Kampocie - właściciel służy pomocą nie tylko w kwestii Bokoru, ale też w wielu innych, istotnych i praktycznych sprawach.

Kampot - informacje praktyczne:

Nie jest to duże miasto i wszędzie można spokojnie dość na piechotę. Jest nawet coś w rodzaju promenady/bulwaru nad rzeką, ale nie spodziewajcie się nie wiadomo czego. Po prostu ulica nad rzeką, parę ławeczek i widok na Bokor.

Transport: Do Kampot prowadzą w zasadzie trzy drogi: z zachodu (czyli np. z Sihanoukville i z granicy tajskiej w Koh Kong, ale też z Phnom Penh), z północy - czyli najkrótsza droga z Phnom Penh, i ze wschodu, czyli z granicy wietnamskiej w Ha Tien. Teoretycznie najkrótsza droga do i ze stolicy to droga nr 3 (na północ), ale ponoć jest w kiepskim stanie, i do Phnom Penh lepiej jechać "czwórką", łączącą stolicę z mega-kurortem i portem w Sihanoukville. Ta droga jest równiutka, asfaltowa i szeroka, czasem też płatna (jakieś absolutne grosze). Kampot ma połączenia autobusowe z Phnom Penh (ponoć kosztuje to ok. 4 dolków i zajmuje jakieś 4-5 godzin) i Sihanoukville (polecam autobus dla białasów, odbierający turystów z ich hosteli/hoteli w Kampot i jadący do backpackerskiego zagłębia w Sihanoukville, czyli w okolice Golden Lions i plaży Occheutal/Serendipity - bus kosztuje 7,5 dolka, odjeżdża ze Snookville o 7:30, a z Kampotu o 11, czas podróży - ok. 2 godzin). Można też dojechać (i wyjechać) minibusem albo tzw. shared taxi, ale to dużo mniej wygodna opcja. Jest nawet poranny minibus bezpośrednio do granicy w Koh Kong, kosztuje 10 dolków, ale polecam to tylko tym, którzy lubią się tłoczyć przez cały dzień w niewygodnej puszce na kołach. Do poruszania się po okolicy (np. do Kep) należy korzystać z tuk-tuków i mototaxi.

Noclegi: Do miejsc wymienionych w Wikitravel mogę dodać, że Little Garden Bar ma też kilka pokoi. Ja osobiście nie nocowałem w Kampot, tylko w Kep, i tam polecam miejsce o nazwie Kep Lodge - bungalowy kosztują od 25 dolków wzwyż, ale naprawdę warto - jest niewielki basen, fajny bar/restauracja, i rewelacyjny widok na zachód.

Jedzenie: W Little Garden Bar zjedliśmy pyszną wieprzowinę z lokalnym kampockim pieprzem (ponoć słynnym na cały świat). Jest też kilka innych restauracji i barów na bulwarze nad rzeką.

Internet: Przy głównej uliczce prowadzącej od ronda do starego mostu jest kilka kafejek internetowych. Niestety prędkość nie jest zachwycająca. Jeśli ktoś ma laptopa albo inny wynalazek z WiFi, to hotspot jest w którejś z restauracji nad rzeką.

Atrakcje: Oprócz wycieczki do Bokoru są też ponoć jakieś jaskinie w pobliżu. Dla plażowiczów jest Kep, ale tam trzeba popłynąć łodzią na wyspę, bo plaża w samym Kep jest ohydna.

wtorek, 25 listopada 2008

Już się zdążyliśmy przyzwyczaić, że jak spadnie 5 cm śniegu, to prondu ni ma. Tym razem linie pourywały się gdzieś w okolicach Szczecinka i Białogardu. Ale biała zima zaraz się skończy i wróci standardowa szarówka, typowa dla depresyjnego listopada w Krainie Deszczowców. Więc celem dodatkowego wqrvienia wszystkich oglądaczy (albo przewrotnego zmotywowania do cięższej pracy i jeszcze bardziej intensywnego uczestnictwa w wyścigu szczurów) zamieszczam kolejny film. Można powiedzieć, że to esencja niedawnego Indochina Beach Tour. Film z Sihanoukville i tamtejszej plaży oraz z wycieczki łódką na Wyspę Bambusową. Miłej jesiennej deprechy życzę Wam ja, Jarząbek.


Sihanoukville Beach and Bamboo Island from Maciej Laskowski on Vimeo
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...