Nie jedź nigdzie - zostań w domu. Ja pojadę za Ciebie.

Dakar 2009

poniedziałek, 28 września 2009

Aż mi się nie chce wierzyć, że 8 miesięcy po powrocie udało mi się wreszcie uporać ze wszystkimi filmami z dakarskiej wycieczki. Wnioski mogą być dwa: albo niepotrzebnie kręcę tyle tych beznadziejnych filmików, albo jestem wyjątkowo mało wydajny i leniwy jako filmowy montażysta. Nie chcę nawet myśleć, kiedy uda mi się zmęczyć te dziesiątki gigabajtów filmowych pamiątek z Filipin, na dodatek zarejestrowanych w haj definiszyn.

Ale póki co - dojechałem filmowo do Dakaru. Powyższe dziełko prezentuje kilka widoczków z miasta i z wyspy Goree. Nie będę się rozpisywał, bo nie ma o czym, a jak ktoś chce poczytać o moich wrażeniach z Dakaru i o tym, jak tam dojechałem, to już o tym było dużo wcześniej.

To ja się teraz zajmę pakowaniem podręcznego bagażu do akcji Przedłuż Sobie Lato, która zaczyna się w czwartek. Będą plaże (mam nadzieję że skąpane w słońcu), będą nisko latające samolociki (takie jak te w Budapeszcie), może będą też samochodziki szybko jeżdżące. Stay tuned.

sobota, 26 września 2009

No dobra, my tu gadu gadu w radio, a czas leci. Chciałoby się zacytować piosenkę Dr. Hackenbusha, ale tam dużo brzydkich słów jest, więc się powstrzymam. Od mojego pobytu w Senegalu upłynęło tego czasu całkiem sporo. Tym bardziej czas zakończyć dziobanie drętwych filmików z tego wyjazdu. Filmy zostały jeszcze dwa, a dziś nadszedł czas na pierwszy z nich. To 5 minut posklejanych ujęć z Saint-Louis, cuchnącego portu rybackiego i piaszczystego półwyspu Langue de Barbarie.

A kolejny film, który pojawi się wkrótce, zakończy wreszcie dakarską podróż. Przyjdzie czas na sielankowe plażowe widoczki i krwawe sceny ukrzyżowań. Na kolejnych parę miesięcy powinno wystarczyć...


poniedziałek, 27 lipca 2009

No może nie tylko, ale prawie. Poniższy, ekstremalnie nudny film jest o piachu, przez który trzeba przejechać, żeby dotrzeć do Dakaru. Generalnie piach zaczyna się gdzieś na południe od Agadiru i kończy na rzece Senegal, stanowiącej granicę Mauretanii i Senegalu (kraju, nie rzeki). Piach ma różne formy i różne kolory, co chyba udało się pokazać. Ale ostrzegam: poziom nudy w tym filmie może być niebezpieczny dla życia i zdrowia.

A skoro o piachu, Mauretanii i Senegalu mowa, to nadszedł czas na słów parę i nieco praktycznych informacji na temat trasy do Dakaru. Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś wpadł na głupi pomysł, żeby tam jechać.

Transport: Jeśli macie własny samochód (4x4 albo zwykłą osobówkę), nie ma problemu. Ciśniecie na południe asfaltem, który urywa się tylko na kilka kilometrów zaminowanej strefy niczyjej między Saharą Zachodnią (czyli w sumie Marokiem) a Mauretanią. Ale nawet tych parę kilometrów można spokojnie przejechać zwykłym, nieterenowym samochodem. Poza tym od Casablanki aż do Dakaru jest przyzwoity, równiutki asfalcik. No i prom między Mauretanią a Senegalem. Jeśli macie terenówkę, to możecie sobie jechać po pustyni, więc wybór tras jest dość spory. Jeśli nie, to trasa jest jedna. Jedziecie do Agadiru, a potem na południe przez Laayoune (El Aaiún) i Dakhlę (Ad Dakhla, zwana też Villa Cisneros) do granicy z Mauretanią. Tam trzeba spędzić parę godzin na odprawie, potem przejechać przez dziurawą i zaśmieconą strefę niczyją do mauretańskiego posterunku granicznego. Jeśli macie alkohol (a wiadomo, że macie), to go dobrze schowajcie (albo wypijcie), bo do Mauretanii nie można go wwozić. Tu też wam trochę zejdzie. Wizę do Mauretanii można było dostać na granicy, ale teraz ponoć trzeba ją sobie załatwić wcześniej, np. w ambasadzie w Rabacie. Przez Mauretanię też prowadzi niezły asfalt, który przechodzi przez stolicę (Nouakchott) i dalej do granicy w Rosso. Tam trzeba się przeprawić promem do Senegalu. Z wizami sytuacja nie jest całkiem jasna. Można je sobie załatwić w ambasadzie Senegalu w Nouakchott, a można nie załatwiać, i liczyć na to, że jako obywatele Unii Europejskiej zostaniecie wpuszczeni do Senegalu bez wizy. Po senegalskiej stronie też jest asfalt, tylko trochę bardziej dziurawy. I przez Saint-Louis możecie sobie spokojnie dojechać do Dakaru.

Jeśli nie macie auta, to robi się trochę trudniej. Trzeba dojechać do Agadiru, i tam wsiąść do autobusu CTM lub Supratours, jadącego do Dakhli. Podróż zajmie Wam jakieś 20 godzin. Z Dakhli transportu publicznego na południe już nie ma, więc musicie sobie sami załatwić transport do Mauretanii. Najlepiej pytać w hotelu Sahara w centrum (nie mylić z Sahara Regency). Możecie pojechać do Nouadhibou (kawałek za granicą) albo od razu do Nouakchott, ale to trochę trwa. Możecie też popytać na kempingu Moussafir na północ od miasta, albo pojechać jednym z minibusów odjeżdżających z placu przy północnym posterunku policji. Trzeba tam być dość wcześnie rano.

Z Nouadhibou do Nouakchott jeżdzą jakieś rozklekotane autobusy i zatłoczone sept-places (stare peugeoty kombi zabierające 7 osób), ale najlepiej chyba pojechać mercedesem. Szroty te odjeżdżają z klepiska zwanego szumnie dworcem (garage) na północy miasta.

W Nouakchott trzeba się udać do Garage Rosso (klepisko na południowej wylotówce z miasta), wsiąść do kolejnego szrota i dojechać do granicy w Rosso. Przeprawić się przez rzekę, przejść się pół kilometra na dworzec i znaleźć busa albo bush-taxi do Saint-Louis. Stamtąd podobną kombinacją dojedziecie już do samego Dakaru.

Czas podróży zależy głównie od postojów i noclegów po drodze, ale można przyjąć, że każdy z odcinków Agadir - Dakhla - Nouadhibou - Nouakchott - Saint-Louis - Dakar zajmuje jeden dzień. Czyli trzeba liczyć 6 dni na samą podróż.

A w ciągu tych 6 dni trzeba gdzieś spać. Więc poniżej informacje o noclegach na trasie.


Agadir - Hotel Petit Suede, 170 dh, blisko centrum, prysznic w pokoju, kibel na korytarzu, bardzo czysto, śniadanie na tarasie na dachu, pokój od ulicy głośny nieco.

Dakhla - Hotel Riad, przy deptaku, 30 dh od osoby w 3ce, 2ka 60 dh, prysznic i kibel (narciarz) na korytarzu, syf konkretny ale da się przeżyć.

Nouadhibou - Auberge Sahara, 5 min piechotą na południe od centrum, 2500 og, pokój byle jaki ale pościel czysta, czysty kibel i łazienka na korytarzu, ze śniadaniem.

Nouakchott - Residence Zahra, koło Hotelu Halima i ambasady rosyjskiej, 12000 za wielki pokój z wielką łazienką, A/C, TV (tylko jeden znośny kanał filmowy), bez śniadania ale jest wifi. Jeszcze większy pokój (właściwie apartament) kosztuje 16000, na dłuższe okresy taniej. Wygląda na to że mieszkają tam głównie goście i pracownicy pobliskich ambasad (tunezyjska obok, rosyjska, brytyjska i amerykańska blisko, senegalska, marokańska i izraelska troszkę dalej). JMC - za Novotelem, zamiast szyldu są kwiaty na płocie - od 10000 za pokój, pokoje gorsze niż w Zahra, jest wifi, restauracja i śniadanie. Auberge Menata - kawałek na południe, byle jakie pokoiki (właściwie norki), od 2500 og od osoby za noc. Można też spać w namiocie na podwórku (1500 og od osoby) - może ma to sens jak jest gorąco, w styczniu noce są naprawdę zimne. W centrum  miasta są też hotele Park i Amane.

Saint-Louis - miasto: Auberge de La Jeunesse (L'Atlantide) - łóżko 6000 CFA (9 euro) z symbolicznym śniadaniem, czysto, są moskitiery, łazienki wspólne ale czyste, na górze restauracja (posiłki rzędu 2000 CFA). Niestety ciasno i głośno (w nocy słychać kozy zza muru, rano ruch w kuchni). Hotel de la Tour - jedynka z kiepskim śniadaniem za 22600 CFA. Półwysep (Langue du Barbarie): Hotel Oasis - bungalow z łazienką i prysznicem od 15600 CHA (1 osoba), 22000 (2ka), chatka (łazienki i prysznice we wspólnym pawilonie, czyste i zadbane) od 11000 CFA. Ceny ze śniadaniem. Zdecydowanie lepszy strzał niż spanie w mieście: jest basen, leżaki, hamaki, plaża zaraz za płotem. Super miejsce do relaksu. Minusy: jedzenie dużo droższe (pizza 3500-4500 CFA), piwo też (1500 La Gazelle). W pobliżu jest kilka podobnych miejsc: droższy Hotel Diamarek, ma większy basen i bardziej drętwą obsługę, i tańszy Hotel Mermoz (ponoć ma też internet, ale tego nie sprawdziłem). Taxi z centrum kosztuje około 1500-1800 CFA, do centrum (trzeba zadzwonić) 2000. Piechotą jest to dobra godzina spaceru przez śmierdzący port rybacki.

Więcej informacji (także mojego autorstwa) na temat poszczególnych miejsc znajdziecie w anglojęzycznej wersji Wikitravel.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...